Dzisiaj prezentujemy obiecany już jakiś czas temu przetłumaczony artykuł Craiga Johnsona.
Miłej lektury!
Craig Johnson NRHA Million Dollar Rider, dwukrotny zwycięzca NRHA Futurity, zwycięzca NRHA Derby, czternastokrotny Mistrz Świata i międzynarodowy złoty medalista w Reiningu. Trener reiningu, western dressage i ranch pleasure obala sześć mitów, które być może niektórzy brali za "pewniaki".
W trakcie pracy z własnym koniem prawdopodobnie zdarzało wam się oglądać tutoriale z poradami od jeźdźców, których podziwiacie i próbować przekładać teorię na praktykę. Dzięki współczesnym mediom dostęp do wszelkich materiałów, klinik i innych tego typu rzeczy jest prostszy niż dawniej.
Jednak, jak nauczyłem się w mojej własnej pracy z końmi, a także podczas współpracy z innymi zawodnikami na klinikach, równie łatwo jest źle zrozumieć i "poprzekręcać" cały przekaz. Widziałem jak zawodnicy walczą żeby przełożyć nowo poznane teorie na praktykę, i widziałem jak ich konie usilnie starają się zrozumieć o co właściwie im chodzi.
W tym artykule rozbiorę na części mity z sześciu powszechnie źle rozumianych zasad treningowych. Moim celem jest abyście spojrzeli od drugiej strony na zasady, które można zastosować do własnych programów szkoleniowych.
Mit: Nagradzanie najmniejszej próby oznacza nagradzanie jakiegokolwiek ruchu.
Obalony: "Próba" oznacza faktyczne, kilkukrotne wykonanie danego manewru.
W szkoleniu konia najczęściej słyszymy, żeby nagradzać najmniejszą próbę ruchu. Jeden z uczestników kliniki podsumował
problem tego mitu: "Wiesz, ja już nagradzałem
najmniejsze próby przez trzy lata, a wszystko co otrzymałem to właśnie trzy lata minimalnych prób".Dzisiejsi zawodnicy czasami nie rozumieją, co oznaczają słowa mistrzów na temat nagradzania wysiłków. Miałem przyjemność pracować z mistrzami Natural Horsemanship Tom'em Dorrance i Ray'em Hunt. Byli to prawdziwi kowboje, a w języku kowbojskim "próba" oznacza coś innego niż to, co interpretuje reszta świata. Kiedy kowboj mówi, że zamierza spróbować, to oznacza, że zamierza to wykonać. Nie przerywa, póki nie skończy.Zgadzam się z nagradzaniem najmniejszej próby, ale kiedy mówisz o "nagrodzeniu samej próby", oznacza to, że koń właściwie już wie, że wykonał zadanie. Włożył trochę wysiłku w realizację samej próby manewru i dla niego praca została wykonana. Prawidłowe nagrodzenie "próby" powinno wyglądać tak, że koń wykona manewr do końca i dodatkowo będzie zdolny do powtórzenia ruchu.
Dlatego czasem nagradzanie najmniejszej próby jest błędem, ponieważ jeśli prosisz o nią ponownie, koń nie będzie miał pojęcia o co go właściwie prosisz. Aby dobrze zrozumieć ten "mit" trzeba prosić konia, żeby zrobił o krok więcej po każdej próbie, aż do wykonania pełnego manewru, który później będzie potrafił powtórzyć.
Mit: Należy nagradzać każdą "odpowiedź" konia wyraźnym uwolnieniem od presji.
Obalone: Nagrodą jest subtelne zdjęcie presji.
Powiedzmy, że twoim celem jest zmiękczenie konia na wędzidle tak aby miękko reagował na ruch wodzy. Gdy podniesiesz ręce chcąc zwiększyć kontakt - czy to wędzidło, czy bosal - chcesz poczuć ten moment, gdy koń oddaje głowę, aby następnie nagrodzić go proporcjonalnie do presji, którą wywarłeś . Nie daj się ponieść emocjom i nie uwalniaj go zbyt gwałtownie np. rzucając wodze. Jeśli uwolnisz zbyt dużo, będziesz musiał "zbierać" go ponownie. Jeśli zwolnisz presję w odpowiednim czasie i nie przesadzisz koń pozostanie na odpowiednim kontakcie i nauczy się sam szukać wygody.
Mit: Jeździec decyduje gdzie i kiedy odpuścić.
Obalone: Koń określa kiedy i gdzie jeździec ma odpuścić.
Możesz
być zaskoczony, ale jestem przekonany, że moim zadaniem nigdy nie było zgadywanie, kiedy należy odpuścić presję. Zadanie to zawsze należało do konia. Lubię mieć pewną i stabilną rękę, nie lubię ciągnąć za wodze, więc jeśli mogę utrzymać moje ręce w stabilnej pozycji, koń będzie się uczył gdzie są i jak z nich "zejść". Oczywiście koń będzie próbował innych opcji, aby uzyskać wygodę, zanim zacznie rozumieć. Jeśli spróbuje uzyskać wygodę idąc w złym kierunku, będę dalej utrzymywał moje ręce w jednej stabilnej pozycji. Jeśli będziesz zdejmował presję cały czas, będzie to oznaczać, że wymagasz znowu minimalnej próby, a nie oczekujesz wykonania ćwiczenia (patrz Mit nr 1). Jeśli będziesz co chwila rzucał wodze, zdejmując jakikolwiek kontakt, koń może się później nauczyć rzucania głową i nie tylko. Jeśli twoje ręce będą ciągle "majstrować" przy wodzach, konia zacznie to niepokoić.
Mit: Skuteczne ręce zawsze naciskają koński pysk.
Obalone: Stabilne ręce są dużo bardziej efektywne.
Dla mnie dobre ręce to stabilne ręce, gdyż konie mogą im zaufać. Kiedy twoje ręce są stabilne, twój koń może spokojnie znaleźć sobie wygodę będąc jednocześnie na kontakcie.Pamiętaj, nie będziesz zbyt ostry dla konia trzymając ręce w bezruchu. Podobnie jak przy słupku, to ty decydujesz jak chcesz przywiązać do niego konia - na długiej, bądź krótkiej linie. Na pierwszy raz nie przywiązuje się konia zbyt krótko, gdyż nie zrozumie o co chodzi.Gdy uczysz konia jazdy w zebraniu podnosisz wodze powoli i trzymasz aż poczujesz kontakt, następnie nie puszczasz dopóki koń nie zrozumie i nie odnajdzie wygody. Kiedy poczujesz, że oddał głowę, minimalnie zwiększ kontakt o centymetr i ponownie pozwól mu odnaleźć komfort w obrębie tego. Następnie skróć wodze jeszcze o kolejny centymetr. Z
biegiem czasu, twój koń zaufa twojej ręce na tyle, że będzie się sam ustawiać w miarę potrzeb, podobnie jak koń, który jest przywiązany do
słupka.
Mit: Oporny koń musi być sztywny w szyi lub w nosie
Obalone: Opór może pochodzić od nóg.
Kiedy uczę konia chętniej iść na wędzidło chcę, żeby czuł się pewnie w moich rękach i był w stanie wyszukiwać i w końcu znaleźć wygodę. Jeśli poruszam się do przodu i czuję, że koń sztywnieje uznaję, że opór prawdopodobnie pochodzi bardziej od nóg niż od szyi, nosa czy głowy. Kiedy
czuję, że koń usztywnia się podczas ruchu do przodu, będę cmokał i pracował nogami, żeby zmusić go do ruchu na przód i tym samym przełamać opór. Gdy poczuję luz w jego nogach, nos i szyja również zmiękną. Jeśli poczujesz, że twój koń zaczyna ciągnąć, albo napinać się utrzymaj stabilne ręce i pchaj go do przodu dopóki nie odpuści i nie zmięknie.
Mit: Nałóż presję na złe rzeczy, a nagradzaj dobre
Obalone: Nałóż odpowiedni rodzaj i siłę nacisku na złe rzeczy, żeby otrzymać te dobre.
Swego czasu dużo jeździłem z mistrzami Tom'em Dorrance i Ray'em Hunt, i naprawdę zrozumiałem co mieli na myśli. Kiedy oni mówią o wywieranie presji na złą rzecz, nie oznacza to, że traktują presję jako karę. Mimo to, niektórzy zawodnicy i jeźdźcy tak to rozumieją. Poprzez lata jazdy zawodniczej odkryłem, że jeśli będę stosować presję do powiedzenia koniowi, że robi coś złego, obróci się to przeciwko mnie gdy poproszę go o więcej na przejeździe. Nie chcę karcić konia, żeby rezygnował z tego co robi, chcę zachęcić go do cięższej pracy. I właśnie wtedy jest najlepszy czas na wywarcie presji - aby zachęcić konia do lepszego wykonania manewru. I właśnie taka jest różnica między karą, a presją.
Niektórzy ludzie uważają, że presja to coś strasznego. Oznacza to, że sprawy idą źle, i sytuacja jest naprawdę napięta. Jednak u kogoś innego definicja presji może być pozytywna i oznaczać, że teraz jest czas na bycie jeszcze lepszym.Moja definicja presji jest pozytywna, a nie negatywna. Przykładem może być, gdy uczę konia spinu. Chcę uzyskać piękny, wyrazisty pierwszy krok. W późniejszym czasie chcę uzyskać sporą prędkość obrotu. Kiedy
koń uczy się prawidłowego kroku i skupienia podczas obrotu, jest bardzo
zaangażowany psychicznie, fizycznie i emocjonalnie, kiedy wejdzie "w fazę", i będzie wykonywał manewr dobrze to w tym momencie wywrę na niego nieco presji, aby starał się jeszcze bardziej. Będę cmokał i dodawał lekki nacisk od łydki. Albo po prostu wykorzystam swoją energię i poproszę go, aby kręcił się trochę szybciej. Będę prosił używając faz (stopni zwiększania nacisku).Z
biegiem czasu moje konie zaczynają rozumieć, że kiedy pytam, a następnie dodaję nacisk, mają zielone światło, aby włożyć w ćwiczenie większy wysiłek. Wymagam więcej wtedy gdy robią coś dobrze, a nie kiedy robią coś źle.Aby włączyć tę metodę do pracy z własnym koniem, trzeba pamiętać o jednym - po
zastosowaniu presji, koń będzie robił wszystko, co właśnie robi w tym czasie tylko włoży w to dodatkowy wysiłek. Jeśli w danym momencie wykonuje coś nieprawidłowo, to dlaczego chcesz, żeby angażował się mocniej w to samo?
Zamiast tego odangażuj jego zad i przejdź płynnie do manewru, który planowałeś zrobić zamiast robić ostrą korekcję. Bądź cały czas zrelaksowany tak jakby wszystko działo się po twojej myśli. Twój koń nauczy się wtedy, że nie wpadł w kłopoty popełniając błąd, ale że po prostu prosisz go o wykonywanie tego samego co już potrafi zrobić. I właśnie to da twojemu koniowi pewność siebie i odwagę, żeby powtórzyć dla ciebie manewr, a później, żeby włożyć w niego więcej pracy.
Komentarz od tłumacza:
Nie jesteśmy przeciwnikami samokształcenia się, ale ten artykuł pokazuje jak często można źle zinterpretować przekazy od mistrzów. Z naszego punktu widzenia czyli osób jeżdżących i trenujących konie (czasem i ludzi), najczęstszymi błędami innych jeźdźców jest za dużo majstrowania rękami przy wodzach, odpuszczanie w złych momentach (albo w ogóle brak nagradzania) i rezygnowanie gdy koń "zaprze się" i nie chce iść do przodu.
Anglia jest dosyć specyficznym miejscem, zwłaszcza południe. Tutaj co druga osoba posiada konia, a co trzecia nigdy nie korzystała z usług trenera. Ot, wsiada i jedzie w teren, a ścieżki jeździeckie ciągną się tutaj milami. Nie jest to czymś złym, gdyż dla tych ludzi jazda konna jest formą spędzania czasu i do stępo-kłusa w lesie nie są im potrzebne specjalne umiejętności zwłaszcza, że wiele tutejszych rodzimych ras koni np. coby walijskie wiele wybaczają i mało co je rusza (najłatwiejsza kasa dla tutejszych trenerów, bo coba można dosyć szybko ułożyć). Dlatego też królują oferty kursów jazdy konnej online (także jazdy western), a niemalże co weekend można znaleźć ogłoszenia o organizowanych klinikach. Dzieciaki i młodzież głównie jeżdżą w pony clubach, więc średnia wieku na lokalnych zawodach wynosi 50+. Wielki szacun dla tych ludzi...inna sprawa - stać ich na to.
Jak zawsze zapraszamy do dyskusji i do kontaktu: megiczarek@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sześć treningowych mitów - Craig Johnson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sześć treningowych mitów - Craig Johnson. Pokaż wszystkie posty
środa, 4 maja 2016
niedziela, 28 lutego 2016
Futurity 2015 okiem Boba Mayhew
Notka od nas:
Bob jest znany ze szczerych i dosadnych wypowiedzi. Nie owija w bawełnę i jeżeli twierdzi, że źle się dzieje, to znaczy, że tak rzeczywiście jest. Po powrocie ze Stanów kwaśno skomentował w dosadny sposób co myśli między innymi o sytuacji z klaczą, która „położyła się” na początku jednego z finałowych przejazdów.
Jako, że w Polsce tak samo jak w UK zbliża się sezon zawodniczy 2016 zdecydowałam się za pozwoleniem Bob’a wypuścić ten artykuł w języku polskim. W polskim weście chyba jeszcze nie stosuje się takich praktyk jak opisał Bob, ale zbliżają się Mistrzostwa Europy, więc warto zatrzymać się na chwilę, rozejrzeć dookoła, a przede wszystkim popatrzeć na siebie, zastanowić się i wyciągnąć wnioski…
Bob jest znany ze szczerych i dosadnych wypowiedzi. Nie owija w bawełnę i jeżeli twierdzi, że źle się dzieje, to znaczy, że tak rzeczywiście jest. Po powrocie ze Stanów kwaśno skomentował w dosadny sposób co myśli między innymi o sytuacji z klaczą, która „położyła się” na początku jednego z finałowych przejazdów.
Jako, że w Polsce tak samo jak w UK zbliża się sezon zawodniczy 2016 zdecydowałam się za pozwoleniem Bob’a wypuścić ten artykuł w języku polskim. W polskim weście chyba jeszcze nie stosuje się takich praktyk jak opisał Bob, ale zbliżają się Mistrzostwa Europy, więc warto zatrzymać się na chwilę, rozejrzeć dookoła, a przede wszystkim popatrzeć na siebie, zastanowić się i wyciągnąć wnioski…
Bob Mayhew – emerytowany sędzia AQHA, APHA, NCHA i NRHA , założyciel i członek WES (Western Equestrian Society¹)
dzieli się swoją troską dotyczącą fali nadużyć w jeździectwie.
Minęło trochę czasu od mojej ostatniej wyprawy do USA, ale w 2015 roku zostałem zaproszony przez starego przyjaciela, żeby obejrzeć kilka klaczy hodowlanych , wystawionych na sprzedaż podczas NRHA Futurity. Udało mu się nabyć dwie źrebne klacze, ale o tym później gdyż powinny przybyć przed wypuszczeniem kolejnego numeru.
Wystarczy powiedzieć, że spędziłem miło czas w towarzystwie Brytyjczyków i innych widzów z Europy, oraz spotkałem wielu starych znajomych.
Konie uczestniczące w aukcjach były zadbane, a wiele z nich było wystawionych w przedziale między 8, a 15 tysięcy dolarów. Jednak niektóre młodziki z przeznaczeniem do
sportu osiągały nieprawdopodobne wręcz ceny.
Minęło trochę czasu od mojej ostatniej wyprawy do USA, ale w 2015 roku zostałem zaproszony przez starego przyjaciela, żeby obejrzeć kilka klaczy hodowlanych , wystawionych na sprzedaż podczas NRHA Futurity. Udało mu się nabyć dwie źrebne klacze, ale o tym później gdyż powinny przybyć przed wypuszczeniem kolejnego numeru.
Wystarczy powiedzieć, że spędziłem miło czas w towarzystwie Brytyjczyków i innych widzów z Europy, oraz spotkałem wielu starych znajomych.
Konie uczestniczące w aukcjach były zadbane, a wiele z nich było wystawionych w przedziale między 8, a 15 tysięcy dolarów. Jednak niektóre młodziki z przeznaczeniem do
sportu osiągały nieprawdopodobne wręcz ceny.
Jeśli taki był
zamysł sprzedających to niech tak będzie, ale na przykład weźmy konia z
pierwszej piątki ogierów reiningowych, który posiada czynne zawodniczo
potomstwo z zarobkami poniżej 9 tysięcy dolarów. Jednocześnie ten sam ogier
posiada również dwuletnie potomstwo wyceniane na 100 – 200 tysięcy dolarów!
Jedni mogą uważać to za ekstrawagancję, dla innych będzie
to piekielna ruletka, zwłaszcza jeśli doliczymy do tego koszty rocznego
treningu, utrzymania, koszty weterynaryjne, itp. zanim koń w ogóle zacznie
startować.
Zostałem również
uświadomiony, że niektóre konie zostały kupione już przed aukcją, ale nie
zostały z niej wycofane. Wszystko po to, żeby podbić ich cenę „pod publikę” w
celach marketingowych.
Przyjemnie
oglądało się finały w klasie Open, a oczekiwanie na ostateczne wyniki dotyczące
pierwszego miejsca, zajętego ex aequo przez dwóch
zawodników, wzbudziło wśród widzów napięcie do samego końca.
Klasa Non- pro również przedstawiała się interesująco, chociaż poinformowano mnie, że tym razem poziom był nieco słabszy niż w poprzednich latach.
Klasa Non- pro również przedstawiała się interesująco, chociaż poinformowano mnie, że tym razem poziom był nieco słabszy niż w poprzednich latach.
Bardzo ciekawie
rozmawiało mi się z moim starym kumplem i mentorem Larrym Kastenem. Jest to
niesamowite uczucie, kiedy zdasz sobie sprawę ilu starych wyjadaczy było przez
niego uczonych na Uniwersytecie w Wisconsin w czasie jego programu hippicznego.
Zdumiewające jak wielu jego uczniów korzysta z jego metod treningowych podczas
uczenia współczesnych gwiazd westu. Larry na pewno zasłużył na nominację do
Reining Hall of Fame i jestem wdzięczny za to, że mogłem się u niego szkolić.
Natknąłem się ostatnio
na nagłówek dotyczący przemysłu reiningowego, który głosił „Reinerzy! Poprawcie
swoje zachowanie, albo utracicie swój sport!” Mocne słowa… więc zdecydowałem
się przeprowadzić nieco głębsze własne „śledztwo”. Jestem przekonany, że
niektóre z tych zachowań mogą się odnosić do całego środowiska jeździeckiego,
zwłaszcza gdy motywacją stają się pieniądze i sława, a reguły ulegają
naciągnięciu, albo są ignorowane. Mówię tutaj o rzeczach, których sam byłem
świadkiem oraz o tych, o których mi doniesiono.
Nie tak dawno temu wywołał poruszenie w mediach społecznościowych jeździec stosujący na rozprężalni agresywny fencing. Wymusiło to na niemieckim NRHA i FEI zakazania tego typu praktyk i ustalenia specjalnych reguł dotyczących odpowiedniego, humanitarnego traktowania koni w sporcie.
Kolejną z zasad utworzonych przez niemieckie NRHA, a przeniesioną również do USA jest zakaz nadużywania ostróg powodującego powstawanie ran na bokach konia, następnie wycieranie tych ran i tamowanie krwawienia przy użyciu smaru do kopyt.
Dwie reguły, które w ogóle nie powinny być potrzebne, ale jednak zostały ustanowione z powodu głupoty jeźdźców, naśladujących tego typu zachowania. Żelazne zasady musiały zostać wprowadzone w obawie przed tym, że takie praktyki staną się normą!
Nie tak dawno temu wywołał poruszenie w mediach społecznościowych jeździec stosujący na rozprężalni agresywny fencing. Wymusiło to na niemieckim NRHA i FEI zakazania tego typu praktyk i ustalenia specjalnych reguł dotyczących odpowiedniego, humanitarnego traktowania koni w sporcie.
Kolejną z zasad utworzonych przez niemieckie NRHA, a przeniesioną również do USA jest zakaz nadużywania ostróg powodującego powstawanie ran na bokach konia, następnie wycieranie tych ran i tamowanie krwawienia przy użyciu smaru do kopyt.
Dwie reguły, które w ogóle nie powinny być potrzebne, ale jednak zostały ustanowione z powodu głupoty jeźdźców, naśladujących tego typu zachowania. Żelazne zasady musiały zostać wprowadzone w obawie przed tym, że takie praktyki staną się normą!
Następnie mamy
tzw. "blokowanie ogona"² i inne tego typu sztuczki. Pewien regularnie na tym
łapany jeździec stwierdził, że „woli wypisać czek i zapłacić karę niż
zaprzestać tych praktyk”.
Niemieckie NRHA i FEI musiało także ustalić maksymalną dopuszczalną liczbę spinów na rozprężalni. Wszystko z powodu jeźdźców, którzy potrafili kręcić spiny bez końca.
Niemieckie NRHA i FEI musiało także ustalić maksymalną dopuszczalną liczbę spinów na rozprężalni. Wszystko z powodu jeźdźców, którzy potrafili kręcić spiny bez końca.
Teraz przynajmniej
konie będą miały szansę na odzyskanie oddechu, niemniej jednak jest więcej niż
smutne, że musieliśmy wprowadzić takie obostrzenia do sportu, m.in. po to, żeby
uniemożliwić innym, żądnym sensacji, wystawianie na You Tubie kontrowersyjnych
filmów.
Prawdopodobnie problem leży też po stronie organizacyjnej NRHA, zwłaszcza po rezygnacji dyrektora generalnego i kilku niesmacznych wątkach związanych z jego gwałtownym odejściem.
Na koniec pozostała sprawa dwulatków. Lata temu gdy przywożono debiutujące konie na futurity, były one wyłącznie przekłusowane i przegalopowane na arenie, przed potencjalnymi kupcami. Teraz są to w pełni przygotowane konie reiningowe, robiące spiny na plus pół lub więcej, wykonujące sliding stop na sześć albo dziewięć metrów, galopujące duże szybkie, itp. Na aukcje wystawiane są też roczniaki z adnotacją, że chodzą pod jeźdźcem od miesiąca, a nadzorujący to wszystko weterynarze pilnują tylko, żeby te „końskie dzieci” nie kulały. Rutynowe zastrzyki robione w stawy skokowe stają się już powoli zawodniczą normą. Czy jest to dobre dla koni? Oceńcie to sami, ale wiem, że wielu z was będzie zaskoczonych, a może nawet wstrząśniętych.
Prawdopodobnie problem leży też po stronie organizacyjnej NRHA, zwłaszcza po rezygnacji dyrektora generalnego i kilku niesmacznych wątkach związanych z jego gwałtownym odejściem.
Na koniec pozostała sprawa dwulatków. Lata temu gdy przywożono debiutujące konie na futurity, były one wyłącznie przekłusowane i przegalopowane na arenie, przed potencjalnymi kupcami. Teraz są to w pełni przygotowane konie reiningowe, robiące spiny na plus pół lub więcej, wykonujące sliding stop na sześć albo dziewięć metrów, galopujące duże szybkie, itp. Na aukcje wystawiane są też roczniaki z adnotacją, że chodzą pod jeźdźcem od miesiąca, a nadzorujący to wszystko weterynarze pilnują tylko, żeby te „końskie dzieci” nie kulały. Rutynowe zastrzyki robione w stawy skokowe stają się już powoli zawodniczą normą. Czy jest to dobre dla koni? Oceńcie to sami, ale wiem, że wielu z was będzie zaskoczonych, a może nawet wstrząśniętych.
Jeśli ten „trend”
będzie się utrzymywał to nie tylko reining, ale też inne dyscypliny western
zostaną „wrzucone do jednego worka”. Niech więc rok 2016 będzie dla was rokiem,
w którym każdy z nas będzie zwracał uwagę na to co dzieje się wokół, w
stajniach, na rozprężalniach i wszelkie niepokojące zachowania zgłaszał do
obsługi technicznej zawodów.
Życzę wam wielu sukcesów!
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!
Bob.
Przypisy tłumaczki:
1. WES –
Western Equestrian Society, brytyjski odpowiednik PLWiR, założony w 1985 roku.
2. Blokowanie ogona – stosowanie zastrzyków
znieczulających/paraliżujących w nasadę ogona, dzięki czemu podczas przejazdu
koń nie „okaże zniecierpliwienia” poprzez machanie ogonem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)