poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Easter Novice Rider & Novice Horse Show w Wye Oak

W zeszłym tygodniu w stajni u Boba Mayhew odbyły się jedne z pierwszych zawodów w tym sezonie. Ciężko było nam się zebrać, ale postawiliśmy sobie za cel nie opuścić żadnych zawodów "u nas". Nie mieliśmy zbyt wielu okazji do treningów, gdyż Gringo źle zniósł mokrą zimę, a mniej więcej trzy tygodnie przed zawodami skręcił nogę na padoku i musiał swoje odstać.

Dzień powitał nas nie dość, że deszczowo to na dodatek pękła nam sprężyna na amortyzatorze w samochodzie i  musieliśmy wracać żeby przesiąść się w samochód Anity i Marcina. Dodatkowo jak wracaliśmy pękła nam też opona, więc toczyliśmy się na flaku. Tego samego dnia podziurawiły mi się kalosze, także cały dzień minął nam pod znakiem "pękniętej gumy".

Gdy dotarliśmy na miejsce i ściągnęliśmy Gringo z padoku to okazało się, że jest nieźle mokry mimo derki. I ubłocony tak, że nie szło tego umyć, ani zeskrobać, ale jakoś daliśmy sobie z tym radę. Najgorsze było czekanie na wjazd na arenę w deszczu. Okropnie zmarzliśmy, ale na szczęście pozwolono na rozgrzewkę pod dachem.




Czarek jechał jako pierwszy trzy klasy Western Trail - Walk/Trot, Novice Rider i Novice Horse. Gringo rozpoczął  z niezłym stresem zwłaszcza, że na arenie było ciemnawo mimo zapalonych świateł, więc wjeżdżał z jasnego w "ciemną dziurę". Nie tylko Gringo miał ten problem, wiele koni wahało się przed wejściem. Ukończył przejazd dosyć nerwowo, ale nie tyle, żeby załapać się na podium (podawali tylko pierwsze trzy miejsca). Klasę Novice Rider Czarek wyzerował przechodząc na dwie ręce. Czasem trzeba, żeby koń wiedział, że pewne zachowania nie ujdą mu na sucho. Poskutkowało gdyż w klasie Novice Horse chłopaki zajęli trzecie miejsce! Gringo popełnił przerwanie ciągłości chodu, ale wszystkie manewry typu mostek, bramka, cofanie i slalom zaliczył całkiem nieźle, a z obrotu w kwadracie jesteśmy do tej pory dumni.











Po morderczym Trailu Gringo dostał siano i mieliśmy 2 godziny przerwy do następnej konkurencji - Western Horsemanship....żeby było śmieszniej to nasz szanowny koń wyluzował dopiero wtedy jak go ponownie osiodłałam. Do rozgrzewki przed klasą Walk/Trot Horsemanship przystąpił już z pełnym spokojem. Nawet było trochę śmichów- chichów, bo ze Stevem stwierdziliśmy, że staniemy ze swoimi końmi na końcu rządku, bo nie pamiętamy schematu. Gringo wystartował trochę gwałtownie, ale już kłus naokoło pachołków i cofanie wykonał bardzo ładnie. Trochę dał ciała w części pleasure'owej, ale ostatecznie wylądowaliśmy na trzecim miejscu.
 W Novice Rider Horsemanship pokazał bardzo ładny galop, ale też w pleasure popełniliśmy trochę błędów co ostatecznie dało nam czwarte miejsce.











 Jesteśmy bardzo zadowoleni gdyż był to jego pierwszy Trail, a także mój pierwszy Horsemanship w życiu. Powiem szczerze bardziej spodziewaliśmy się jakiejś katastrofy i dużej nerwówki, a wyszło na to, że do poprawy jest właściwie tylko galop.

 Nie tylko my byliśmy kiepsko przygotowani. Jeden z koni startował po pół roku nic nie robienia, kilka innych debiutowało. Całe zawody miały być traktowane jako wiosenny rozruch, dzięki któremu jeźdźcy i konie mogą nabrać odwagi i doświadczenia przed kolejnymi zawodami w sezonie.
 W gruncie rzeczy wszyscy świetnie się bawili.




Steve & Blaise
Lena debiutuje

Zdjęcia jak zwykle popełniła Anita Walkowska - Hopcia. Więcej możecie zobaczyć na jej fan page'u Anita W. Hopcia - Professional Photography

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz