wtorek, 18 września 2018

Szkółka jeździecka w Anglii - FAQ

 Obiecaliśmy napisać o zakładaniu szkoły jazdy na obczyźnie już bardzo dawno temu. W końcu po długich bojach zdołaliśmy złożyć całość do kupy. Zapraszamy do lektury.

Wyobraźmy sobie, że mamy już yard, mamy też konie - wydzierżawione lub własne, i mamy ochotę otworzyć szkołę jazdy lub stajnię pensjonatową z lekcjami jazdy na własnych koniach. Przejdźmy zatem do pytań i odpowiedzi.

1.Czy każdy koniarz może otworzyć szkółkę jazdy?

No nie. Trzeba mieć udokumentowane doświadczenie w prowadzeniu jazd lub/oraz uprawnienia BHSI, UKCC przynajmniej level 2, BHS przynajmniej PTT lub podobne ORAZ udokumentowane doświadczenie w prowadzeniu stajni pensjonatowej. Zazwyczaj trzeba się cofnąć minimum 5 lat i wygrzebać wszystkie referencje z tego okresu.
Na jeden yard powinna przypadać przynajmniej jedna osoba z uprawnieniami. Tash, jako szefowa, była najwięcej maglowana, ale ja też musiałam przedstawić swoje CV. 


2. Gdzie muszę zgłosić chęć otwarcia takiego yardu?

Do lokalnego council'u czyli urzędu hrabstwa, a oni zadecydują czy mogą udzielić tzw. planning permission for equestrian business czyli pozwolenia na prowadzenie biznesu związanego z jeździectwem, oraz zdecydują czy mogą przyznać licencję. Oczywiście wszystko kosztuje, więc taka licencja to koszt rzędu 1000 funtów + opłaty urzędowe. Taka licencja jest ważna rok, czyli co roku trzeba ją odnawiać. Zauważyłyśmy z Tash, że przy odnawianiu weterynarz robiący nam check out był jakby milszy.

3. Co się dzieje podczas sprawdzania stajni i koni?

Przyjeżdża weterynarz - urzędnik i ogląda cały yard kładąc nacisk na odpowiednie oznaczenia wyjść ewakuacyjnych, gaśnice, tabliczki z planem ewakuacji w razie pożaru np. w jakiej kolejności wypuszczać konie i gdzie, sprawdza ujeżdżalnię, rzuca okiem na padoki, ogląda boksy pod kątem dostępu do wody i jedzenia. Następnie ogląda konie, które mają pracować w szkółce, sprawdza ogólny wygląd i stan zdrowia, robi próby zgięciowe i notuje wiek konia, rasę i zakres pracy jaką zwierze ma wykonywać i sprawdza paszporty (szczepienia, odrobaczenia, itp). Również notuje ile koni pozostaje w pensjonacie.
Potem następuje sprawdzenie sprzętu i ogólne "podchwytliwe" pytania np. zapytał Tash czy posiada kilka boksów odseparowanych od stajni na wypadek zołzy (strangles) lub innych przypadków zakaźnych, wymagających kwarantanny (tak, posiadamy dwa takie boksy, oddalone od głównych zabudowań).




A to jest dokument identyfikacyjny konia szkółkowego.



4. Czy muszę być ubezpieczony, żeby prowadzić szkółkę jazdy?

Musisz mieć ubezpieczenie, żeby w ogóle zgłosić się po licencję. Nazywa się to liability insurance i chroni cię na wypadek gdy ktoś zostanie poturbowany podczas zajęć na koniach szkółkowych. Trochę inaczej jest gdy uczysz kogoś na jego własnym lub dzierżawionym koniu, ale sens ten sam.
W każdym razie bez tego nie ma mowy o czymkolwiek. Gdy uczę dzieciaki, jestem ubezpieczona przez stajnię, dodatkowo mam osobiste ubezpieczenie od BHS i jeszcze na dokładkę "moje" dzieciaki też mają swoje osobiste ubezpieczenia. Ubezpieczenia indywidualne nie są drogie i polecamy je wszystkim kursantom na wszelki wypadek.

5. Czy na serio muszę mieć licencję, żeby uczyć na swoich koniach?

Jeśli chcesz prowadzić szkółkę "na czarno" to życzę szczęścia i więcej rozumu, gdyż branie się za to bez licencji może skutkować grzywną do 1000 funtów lub bezwzględnym pozbawieniem wolności na okres do 3 miesięcy. Czyli można pójść do paki. Oprócz tego można dostać zakaz prowadzenia biznesu związanego z końmi.

6. Posiadam odpowiednie uprawnienia, doświadczenie i pracuję już jako "freelance instructor", czy mogę prowadzić własną szkółkę jazdy?

Nie. W dalszym ciągu musisz mieć odpowiednie miejsce do prowadzenia jazd i sprawdzone konie, a to wszystko przy aprobacie urzędu hrabstwa. Nie da się tego obejść.








Podsumowując, żeby zacząć trzeba mieć trochę oszczędności "na start", dużo cierpliwości, doświadczenia i ciężko pracować. Tutaj nie ma drogi "na skróty".

Kilka mitów na deser:

1. Każda stajnia z licencją jest pod kuratelą BHS.

Nie, tak samo jak w Polsce nie każda stajnia jest klubem PZJ. Oni mają oddzielne wytyczne.

2. Szkółki udostępniają kaski do jazdy.

Wcale nie. Zależy to od rodzaju ubezpieczenia. My np. nie udostępniamy, każdy kursant ma obowiązek zaopatrzyć się we własny kask. Dodatkowo BHS ma własne wytyczne co do kasków, kamizelek i butów.

3. Każdy może przyjść na lekcję.

Nie. Jest limit wagowy. U nas jest do 70kg, a w Anglii ogólnie jeździec razem z rzędem powinien ważyć do 10% wagi ciała konia i zaczęli to sprawdzać m.in. na zawodach. Dla odmiany w USA jest to 20%, a w Polsce w ogóle nie spotkałam się z takimi limitami (a powinny być, bo powyżej pewnego limitu to już znęcanie się nad zwierzęciem).







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz